Posts Tagged With: Półwysep Kolski

Rosja 2008 – dzień 19 – Apatyty, powrót

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Tak jest i tym razem. Po ostatniej, porannej pobudce, udajemy się na śniadanie. Kończąc posiłek, już nie mogę się doczekać wieczornej, niedzielnej kolacji i poniedziałkowego obiadu – już w Polsce.

Nie pozostaje nam już nic innego, jak tylko sprawdzić, czy wszystko spakowaliśmy i czy nasze piękne okazy są odpowiednio zabezpieczone. Łagodnie mówiąc, nasze plecaki ważą trochę więcej niż podczas podróży z Polski. Będziemy musieli się jeszcze pomęczyć, dźwigając je po drodze, ale czego się nie robi dla ametystów i innych precjozów, które z sobą wieziemy :). Tuż przed wyjazdem urządzamy sobie sesję fotograficzną naszego akademika, aby było co wspominać.

Dworzec w Apatytach

Dworzec w Apatytach

Około godziny 11 wyjeżdżamy na stację kolejową w Apatytach. Po dotarciu na miejsce żegnamy się z naszym ulubionym kierowcą, którego będziemy bardzo miło wspominać. Był po prostu niezniszczalny, podobnie jak nasz wehikuł :D. Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 18 – Chibiny

Wstając przed godziną 8 i mając na względzie dzisiejszą górską wędrówkę, łudzimy się, że dostaniemy na śniadanie bardziej pożywny posiłek. Chyba nie muszę pisać, czy moje marzenie się spełniło… Musimy znowu liczyć na swoje zapasy.

Ledwo co wsiadamy do naszego praktykowego autobusu, a już musimy wysiadać. W rzeczywistości wciąż jesteśmy na terenie Apatytów, choć na krańcu miasta. Przed nami całodzienny spacer po Chibinach – jednych z najstarszych gór na świecie.

Zanim opiszę geologię wspomnianego masywu, najpierw parę zdań charakteryzujących turystykę w tym miejscu. W Chibinach nie ma żadnych szlaków turystycznych ani schronisk, dlatego też podczas trekingu towarzyszy nam dwójka rosyjskich studentów i… dziecko.

Zgubić się tu nietrudno i wbrew pozorom nie są to góry całkiem bezpieczne. Pochłonęły już wiele ofiar. Największym niebezpieczeństwem są tutaj nisko zalegające chmury, które utrudniają orientację w terenie. Gdyby dzisiaj pogoda nie dopisała, z pewnością nie wyszlibyśmy w Chibiny. Jeżeli ktoś jest tutaj pierwszy raz, a się zgubi, ma poważny problem. Nie ma co liczyć na służby ratownicze. Może się albo modlić o odnalezienie drogi powrotnej, albo o spotkanie innych ludzi. Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 17 – Oleniegorsk, Apatyty

Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy. W planach mamy bowiem odwiedzenie miejsca położonego najdalej na północ, do którego kiedykolwiek dotarliśmy, o współrzędnych geograficznych:  68°09’N oraz 33°12’E. Tym miejscem jest kamieniołom kwarcytów w Oleniegorsku (czyli mówiąc po polsku – w Jeleniej Górze), w którym wydobywa się także rudę żelaza.

Podróż z Apatytów zajmuje nam więcej czasu niż wczoraj. Jedziemy tą samą trasą, którą poruszaliśmy się do Monczegorska. Tym razem nie zajeżdżamy jednak do tego miasta, a jedziemy na północ główną drogą, do wspomnianego wcześniej Oleniegorska – miasta oddalonego „zaledwie” 100 km od Murmańska i 90 km od Apatytów.

W odkrywce kwarcytów w Olenogorsku... 300 m w głąb ziemi

W kopalni w Oleniegorsku… 300 m w głąb ziemi

Tak naprawdę nie wiemy co nas czeka. Dzisiejszy wyjazd jest jedną wielką niewiadomą. Może to i dobrze, bo lepiej się na nic nie nastawiać, żeby się potem nie rozczarować.

Po dotarciu na miejsce przeżywam szok. Moim oczom ukazuje się ogromna dziura w ziemi. Jej wielkość ciężko opisać słowami i liczbami. To trzeba zobaczyć. Aby chociaż w części uzmysłowić rozmiar tej odkrywki, podaję jej wymiary: długość – 3,5 km, szerokość – 1,5 km, głębokość – ponad 300 m! Na żywo robi niesamowite wrażenie! Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 16 – Monczegorsk

Dziś poniedziałek. Początek ostatniego tygodnia, jaki spędzimy na Półwyspie Kolskim w Rosji, a zarazem początek trzeciej części naszego wyjazdu – odkrywania „okolicznych” miejscowości. Okolicznych, czyli takich, które są oddalone od Apatytów o ok. 60 – 100 km :).

Droga Apatyty - Murmańsk

Droga Apatyty – Murmańsk w pobliżu Monczegorska

Początek naszej trasy przebiega podobnie, jak nasze praktykowe wyjazdy pod wzgórze Woczelambina. Z Apatytów kierujemy się na zachód, w stronę międzynarodowej drogi E-105, prowadzącej z Murmańska na Krym. Po jej osiągnięciu, tym razem skręcamy jednak na północ, a nie, jak było do tej pory, na południe.

Po kilkunastu kilometrach krajobraz zaczyna się zmieniać. Tajga znika. Zamiast niej nie pojawia się jednak lasotundra, lecz przerażające pustkowie przypominające krajobraz księżycowy. O tym, że jesteśmy na Ziemi, przypominają tylko linie wysokiego napięcia i droga biegnąca jak od linijki.

Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 15 – Morze Białe, Apatyty

Godzina rozpoczęcia mojej warty z Elą  przypada dość wcześnie, bo o godzinie 5. Nie jest to jednak dla mnie żadnym problemem, bo takie poranne wstawanie w namiocie to coś zupełnie innego niż ciepłe, domowe łóżko. Jest jeszcze jeden dodatkowy plus tej sytuacji: mogę nareszcie obserwować poranny odpływ :).

Na takiej warcie nic specjalnego się nie robi. Poza taszczeniem do obozu wyrzuconych przez morze pni i konarów drzew, rozmawiamy ze sobą i osobami, które obudziły się wcześniej. Warta każdej grupy trwa godzinę, więc po 6 kładę się z powrotem spać.

Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 14 – Warzuga, Morze Białe, cz.2

To JEDNO drzewo z WIELOMA korzeniami

To JEDNO drzewo z WIELOMA korzeniami

Woda w rzeczce kolorytem nie odbiega od tej, jaką mieliśmy okazję obserwować w pobliżu miejsca naszego obozowiska. Opodal niej znajdują się ciekawe drzewa. Jedno z nich możecie obserwować na zdjęciu obok. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to kilka drzewek rosnących obok siebie. Nic bardziej błędnego. To tak naprawdę jedno drzewo z kilkoma korzeniami. Ot, taka ciekawostka natury.

Warzuga

Warzuga

Osaczeni przez komary wracamy do autobusu i kierujemy się w stronę Warzugi – miejscowości „na końcu świata” położonej nad rzeką o tej samej nazwie, u jej ujścia do Morza Białego.

Osada charakteryzuje się przepięknymi drewnianymi domostwami, które, jeśli dobrze pamiętam, zostały odnowione dzięki pomocy Norwegów. To sprawia, że Warzuga ma sympatyczną atmosferę (jeśli tak to można ująć). Nasz przewodnik oprowadza nas po całej miejscowości i opowiada ciekawe rzeczy, które jednak potem wylatują mi szybko z głowy. Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 14 – Morze Białe, ametysty, cz.1

Nie ma to jak nocleg w namiocie, jeszcze do tego nad Morzem Białym… . Nawet nie chce się za długo spać. Nogi same rwą się do tego, aby wstać. O, nawet się zrymowało :). Moje dzisiejsze śniadanie jest z gatunku tych niezdrowych, czyli, jak pewnie się domyślacie, zupka chińska idzie w ruch. Wczorajsza próba odpalenia sprzętu skończyła się zajęciem palnika przez ogień (na szczęście nikt nie został ranny), ale na szczęście był to pojedynczy przypadek i dzisiaj obyło się bez takiej przygody.

Po śniadaniu czas na poranną toaletę. Z pomocą przychodzi niewielka rzeczka, która wpada do Morza Białego w pobliżu naszego obozu. Co ciekawe, rzeka jest czerwona, na co z pewnością mają wpływ wspomniane wcześniej czerwone piaskowce, które obficie tutaj występują. Niektórzy nie korzystają z dobrodziejstw słodkiej, żelazistej wody, woląc bardziej słoną – morską. Jej wygląd dla części naszej ekipy jest nie do zaakceptowania. Mnie to wszystko jedno. Woda z rzeki jest czysta, a to, że czerwona, to mi zupełnie nie przeszkadza. Po myciu jamy ustnej nie zauważyłem zmian w kolorze uzębienia, więc jest w porządku :).

Morze Białe

Morze Białe i autobus o poranku

Pora na sesję fotograficzną. Koleżanka pokazuje mi zdjęcia porannego odpływu. Kto by pomyślał, że takie spokojne morze, jakim jest Morze Białe, którego fale przypominają fale spokojnego, mazurskiego jeziora, a nawet są mniejsze, w kwestii przypływów bije na głowę nasze Morze Bałtyckie, przynajmniej na odcinku naszego wybrzeża. Żeby to jednak zobaczyć, trzeba wstać jeszcze wcześniej niż ja dzisiaj, więc jutro będę miał przedostatnią okazję. Morze cofa się kilkadziesiąt metrów, a więc widok musi robić wrażenie. Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 13 – Umba, Morze Białe

Mimo tego, że wyjeżdżamy dzisiaj nad Morze Białe, wstajemy o tej samej godzinie co zazwyczaj, czyli około 8. Śniadanie smakuje inaczej niż zwykle. Może to dlatego, że przez najbliższe 3 dni nie będziemy mieli okazji „delektować się” akademikowym jedzeniem :D.

Po wczorajszych wyczynach naszego kierowcy nie boimy się o swoje bezpieczeństwo. Jest moc! Wyjeżdżamy około godziny 9. Czeka nad bardzo długa, bo kilkugodzinna podróż na południowe rubieże Półwyspu Kolskiego, nie leżące już co prawda w obrębie obszaru ograniczonego przez koło podbiegunowe, ale bez porównania dziksze niż okolice Apatytów.

Jezioro Imandra - tym razem w okolicy Polarnych Zor

Jezioro Imandra – tym razem w okolicy Polarnych Zor

Pierwszy przystanek na naszej trasie wypada nad jeziorem Imandra, dobrze Wam już znanym. Tym samym, którego wody służą do chłodzenia reaktora pobliskiej elektrowni atomowej. Jako że jesteśmy jeszcze bliżej tej elektrowni niż poprzednio, to i zapewne woda w jeziorze w tym miejscu jest cieplejsza :). Tym razem nie ma jednak czasu na kąpiel i chyba dobrze. Krótka przerwa na odpoczynek i sesję fotograficzną jest jak najbardziej wskazana. Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Rosja 2008 – dzień 11 i 12 – Apatyty, Kirowsk, Chibiny

Po imprezie do późnych godzin nocnych nie chce się wstawać. Na szczęście dzisiaj nigdzie nie wyjeżdżamy, więc możemy pospać dłużej, bo do godziny 9. Po śniadaniu schodzimy do świetlicy, gdzie tworzymy nasze sprawozdania z mapek. Zajmuje nam to kilka dobrych godzin z przerwą na obiad.

W ogóle… dzisiejszy dzień jest z gatunku tych, które chciałoby się zapomnieć, bo tylko praca i praca… od rana do nocy, bo nikt nie chce pracować jutro. Tym bardziej, że dzisiaj (zgodnie z harmonogramem) mamy ostatni dzień praktyk, a potem tylko… zwiedzanie rosyjskiej północy :). Każdy chce mieć to za sobą, więc się spręża.

Na szczęście udaje nam się skończyć wszystkie projekty (co prawda nie przed północą, ale przed pójściem do łóżeczka :)), więc od jutra fajrant! No… może nie licząc kolokwium zaliczeniowego, które czeka nas na zakończenie praktyk.

——————————————————————————————————————————————

Budzimy się rano przed godziną 8 i… jesteśmy trochę wkurzeni. Co to ma być? Pierwszy dzień bez pracy w terenie i… niebo potwornie zachmurzone. To tylko kwestia czasu, kiedy zacznie padać. Osobiście jestem zniesmaczony, ponieważ dzisiejszego dnia mamy w planach góry Chibiny, ale co poradzić…

Chibiny w okolicach Kirowska i nasz niezniszczalny autobus

Chibiny w okolicach Kirowska i nasz niezniszczalny autobus

Wyjeżdżamy do Kirowska w dobrym humorze, by po kilkudziesięciu minutach dotrzeć do miasta. Spoglądając za okno, spodziewam się, że za chwilę będziemy na miejscu. A tu zaskoczenie… autobus jedzie coraz dalej i dalej… i dalej. Zastanawiam się, czy jest jakaś droga, po której nie pojedzie nasz pojazd, bo asfalt już dawno się skończył, a dziury są coraz większe. Atmosfera, jaka panuje w autobusie jest hmmm… jakby to powiedzieć… wesoła. Kierowca rządzi! Po kilkunastominutowym PAZowym crossie (bo takiej marki jest nasz pojazd) w końcu się zatrzymujemy. Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , , | 3 komentarze

Rosja 2008 – dzień 10 – Apatyty

Nadszedł w końcu ten dzień… Dzisiaj ostatni praktykowy wyjazd w teren. Co prawda nie oznacza to zupełnego końca naszej pracy, ale jest on coraz bliższy. Wstajemy tradycyjnie około godziny 8 i godzinę później wyjeżdżamy na zachód, by ponownie ruszyć w tajgę.

Jako że bezsensem byłoby kartowanie tego samego terenu, wchodzimy do lasu kilkaset metrów dalej niż wczoraj. Powtórka z rozrywki. Przedzieranie się przez gęsty, iglasty las, połączone z przeganianiem komarów. Swoista walka z wiatrakami. W drodze na górę napotykamy wielkie mrowisko i oczywiście skałki, które kartujemy. Nabraliśmy już wprawy, więc idzie nam się lepiej i sprawniej niż wczoraj.

Jeziorko Imandra i Chibiny

Jeziorko Imandra i Chibiny

Tajga, przez którą się przedzieramy nie różni się specjalnie od tej wczorajszej. W sumie… nie ma się co dziwić, bo w dzikiej Rosji krajobrazy potrafią się nie zmieniać przez kilka tysięcy km, a co dopiero przez kilkaset… metrów. Różnica pojawia się dopiero na wierzchołku i jego otoczeniu. Jesteśmy nieco poniżej wczorajszego położenia, więc jest tu więcej drzew i krzewinek, a mniej odkrytego terenu. Mamy też więcej pracy, gdyż skałek jest tutaj dość sporo. Czytaj dalej

Categories: Rosja | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.