Posts Tagged With: Gruzja 2013

Gruzja – dzień 5 – powrót

Kierowca marszrutki do Tbilisi nie odbiega prezentowanym stylem jazdy od przeciętnego Gruzina. Po zmroku jeszcze nie jeździliśmy. Tylko się cieszyć wypada, że deszcz nie pada, bo emocje byłyby jeszcze większe…

Po ok. pół godzinie jazdy – zator na drodze. Wygląda na wypadek, ale po kilku minutach wszystko się wyjaśnia. Ciężarówki lekko otarły się o siebie. W ogóle po nich nie widać, że coś się stało. Całe szczęście, bo tylko tego by nam brakowało, żeby spóźnić się przez wypadek na lotnisko, choć zapas czasu mamy całkiem spory.

Podróż umila nam rosyjska muzyka, która leci z głośników. Nasze powieki stają się coraz cięższe, ale nie możemy przespać lotniska, bo byłby problem 🙂 . W końcu, po ok. 2 godzinach jazdy zatrzymujemy się w Kopitnari. Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , | 5 komentarzy

Gruzja – dzień 4 – Batumi, Sarpi, część druga

Na placu, gdzie mają postój marszrutki, tradycyjnie zagadują nas kierowcy. Tym razem postanawiamy to wykorzystać i zapytać o której godzinie odjeżdża ostatnia z nich do Tbilisi (przejeżdża obok lotniska Kopitnari, skąd odlatujemy). Jak to w Gruzji – nie ma konkretnej odpowiedzi. Pani w informacji powiedziała nam, że w sezonie marszrutki do Tbilisi kursują nawet 24 godziny na dobę, ale sezon na dobre jeszcze się nie rozpoczął. Mimo tego, ostatnia godzina odjazdu nas satysfakcjonuje – punktualnie 22. Pełna dbałość o klientów – Pan pokazuje nam nr rejestracyjny marszrutki i miejsce, z którego odjedziemy. W gruzińskim stylu informuje nas także, że „gdyby o 22 nie było odjazdu, to o 24 pojedzie na pewno 🙂 . Cóż… byle przed 3, bo o 6.30 mamy samolot…

Znajdujemy marszrutkę do Sarpi – miejscowości położonej na granicy gruzińsko-tureckiej. Niecałe 20 km, które dzieli oba miejsca upływa nam zarówno szybko, jak i powoli. Wytłumaczę pokrótce do czego zmierzam… Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , , , , | 7 komentarzy

Gruzja – dzień 4 – Batumi, część pierwsza

Budzimy się po godzinie 6 już w Adżarii – autonomicznej republice Gruzji, której stolicą jest Batumi. Pociąg sunie po szynach wzdłuż Morza Czarnego, zbliżając się do Makhindjauri – końcowej stacji na naszej trasie. Dlaczego pociąg dojeżdża tylko tutaj, a nie do samego Batumi? Hmmm… powód jest dosyć dziwny. Otóż dzieje się tak ze względu na ochronę środowiska. Nie wiadomo tylko, dlaczego pociągi towarowe do Batumi dojeżdżają. Czyżby mniej szkodziły środowisku niż pasażerskie? Kto to wie… Gruzińskiej logiki nikt nie zrozumie. A zresztą… po co? „This is Georgia”. Tu życie płynie inaczej.

Żegnamy się z naszymi współpasażerami i wychodzimy z budynku dworca. Nie dziwią nas już tłumy taksówkarzy, którzy chcą nas zawieźć dokąd sobie tylko zażyczymy. Nie czujemy się tak osaczeni, jak podczas wyjścia z lotniska pod Kutaisi. Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , , , | 3 komentarze

Gruzja – dzień 3 – Tbilisi

Wykorzystujemy fakt, że w hostelu można się w końcu wyspać i wstajemy dopiero przed godziną 10. Ostatnia chwila wytchnienia dla mojej spalonej twarzy i w drogę!

Tbilisi to stolica Gruzji od około 1500 lat. Ślady osadnictwa na tym terenie sięgają nawet III w. p.n.e. Jest to zatem bardzo stare miasto, w porównaniu do naszych polskich grodów. Jego nazwa pochodzi od słowa „tbili”, co w języku gruzińskim oznacza „ciepły”. Ma to związek z gorącymi źródłami, które występują na obszarze miasta.

Most Pokoju

Most Pokoju

Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Gruzja – dzień 2, część trzecia

Nie przechodzimy nawet 100 metrów, a już zagaduje nas kierowca autobusu, stojącego na poboczu. Okazuje się – a jakże, że on też kiedyś był w Polsce. W ogóle zauważyliśmy, że większość Gruzinów, która zaczepiała nas na ulicy i odwiedziła kiedyś nasz kraj… odbywała w naszym kraju służbę wojskową w czasach ZSRR – w Legnicy.

Po krótkiej pogawędce ruszamy w górę! Przed nami ponad 300 m różnicy wzniesień, co w przypadku Kaukazu nie jest oszałamiającą liczbą. Stepantsminda położona jest na wysokości ponad 1800 m n.p.m., a otaczające ją szczyty przekraczają 4000 m n.p.m., a najwyższy spośród nich, widoczny z miejscowości – Kazbek osiąga 5034 m n.p.m. Przewyższenie wynosi więc ok. 3200 m! To tak, jakby stanąć nad Morskim Okiem w Tatrach, spojrzeć na Rysy i pomnożyć różnicę wzniesień prawie 3 razy! Będąc w dolinie rzeki Terek, przepływającej przez Stepantsmindę, nie czuje się jednak tej różnicy. Ogromna przestrzeń, która nas otacza powoduje, że skala odległości i wysokości jest tutaj nieporównywalna do naszej – tatrzańskiej.

Jeszcze przed skrętem na szlak, w oddali widzimy turystów, idących w naszym kierunku. Wiemy, że na Kazbek i do samej Stepantsmindy przyjeżdża sporo Polaków. Postanawiam więc sprawdzić, czy rzeczywiście jest to prawda i pozdrawiam rzeczonych turystów słowami: „dzień dobry”, bez wiedzy z jakiego kraju pochodzą. Jaką słyszymy odpowiedź? Oczywiście – „Dzień dobry”. 🙂 Po drodze, poza Polakami i Gruzinami, spotykamy turystów mówiących po angielsku i rosyjsku.

Stepantsminda na tle Kaukazu

Stepantsminda na tle Kaukazu

Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , , | 5 komentarzy

Gruzja – dzień 2, część druga

Początek Gruzińskiej Drogi Wojennej

Początek Gruzińskiej Drogi Wojennej

Patrzymy na zegarki. Jest godzina 9.20. Marszrutka z Tbilisi do Stepantsmindy powinna za niedługo się pojawić. Jesteśmy w miejscu, w którym najlepiej jest złapać albo ją albo stopa – zaraz na początku Gruzińskiej Drogi Wojennej, tuż za zjazdem z autostrady, prowadzącej z Tbilisi w kierunku Gori.

Po chwili podchodzi do nas Rosjanin, handlujący po przeciwnej stronie już nie pamiętam czym. 🙂 Za podwózkę do Stepantsmindy chce od nas 40 lari. Po zastanowieniu – dziękujemy i czekamy dalej na marszrutkę. Co prawda co chwilę jakaś przejeżdża, ale żadna nie jedzie w pożądanym przez nas kierunku. Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Gruzja – dzień 2, część pierwsza

Szukamy wagonu z nr 18, w którym przez internet zarezerwowaliśmy miejsca. Przed wejściem czeka już na nas prowodnik, czyli mówiąc po naszemu – konduktor. Żadnego munduru na sobie nie ma, więc początkowo nie wiemy, czy to właśnie jemu mamy pokazywać paszporty czy nie. Nikogo innego w wagonie nie widzimy. Wszyscy śpią, a Pan konduktor nawet nie chce, żebyśmy mu okazywali paszporty i bilety. Po zastanowieniu – w sumie nas to nie dziwi. Na pewno ma listę pasażerów, a na tej sennej stacji oprócz nas do tego wagonu nikt nie wsiada.

Prowodnik pokazuje nam nasz przedział, w którym się szybko instalujemy i szykujemy do krótkiego snu. Chcąc oszczędzić, kupiliśmy bilety na wagon „non-modernized”, co niestety widać. 🙂 Jak na taką krótką podróż warunki są jednak do przyjęcia. Czteroosobowy przedział, w którym już śpią dwie osoby jest trochę ciasny, ale i tak prześpimy większość czasu, więc nam to specjalnie nie przeszkadza. O toalecie lepiej nie mówić – czujemy się w niej jak u siebie, tzn. w polskich pociągach… Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Gruzja – dzień 1, część trzecia

Gruziński upał zaczyna nam się dawać we znaki, dlatego zaopatrujemy się w wodę i wsiadamy do busa, który zawiezie nas do wspomnianego wcześniej monastyru w Gelati (podobnie jak katedra Bagrati, wpisanego na listę UNESCO).

Jak wcześniej wspomniałem, Polaków w Kutaisi, od czasu uruchomienia tanich lotów z Polski nietrudno spotkać. Okazuje się jednak, że świat jest jeszcze mniejszy, niż sądziliśmy. Turyści, z którymi jedziemy pochodzą z Krakowa, a jeden z nich zna się z naszymi profesorami z AGH – z wydziału GGiOŚ.

Nasza marszrutka zaprzecza prawom fizyki i zapełniona w całości pasażerami, pnie się krętą drogą pod górę, (której nachylenie z wielką dozą prawdopodobieństwa przekracza 10%) ku widocznemu już w oddali monastyrowi.

Monastyr Gelati

Monastyr Gelati

Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Gruzja – dzień 1, część druga

Szczęśliwie docieramy na dworzec. Wystarczy, że raz zapytamy się o nazwę miejscowości, która nas interesuje (Tsaltubo), a kolejni kierowcy, jak po łańcuszku przekazują sobie donośnym głosem informację, że Ci oto dwaj jegomoście z Polski chcą się tam właśnie dostać.

W trakcie jazdy, Mateusz wpada w objęcia Morfeusza, a ja po raz kolejny zastanawiam się, jakim cudem nie widzieliśmy jeszcze dzisiaj na trasie ani jednego samochodu w rowie, czy wypadku.

Po dojechaniu na miejsce, po raz kolejny lądujemy na targu, którego klimat jest bardziej ujmujący od tego z Kutaisi, z uwagi na małomiasteczkowy charakter Tsaltubo. Tutaj z pewnością rzucamy się w oczy, jako turyści. Ja to już szczególnie, z moim czerwonym podkoszulkiem wyrażającym miłość do gór. Pozostaje nam jeszcze tylko odnaleźć marszrutkę nr 42 i dostać się nią do Jaskini Prometeusza – podobno jednej z piękniejszych jaskiń na świecie. Jako geolodzy, nie możemy pominąć tego punktu na naszej trasie. Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Gruzja – dzień 1, część pierwsza

Po wylądowaniu przestawiamy wskazówki zegarków dwie godziny do przodu, na godzinę 6. Pierwsze słowa, które słyszymy na gruzińskiej ziemi, to: „Witamy w Gruzji”, wypowiedziane przez bardzo sympatyczne Panie ze Straży Granicznej. Ich radosny wyraz twarzy znika tylko na chwilę, gdy oglądają nasze wizy rosyjskie sprzed 5 lat. Po krótkiej rozmowie i uśmiechach na „do widzenia”, oficjalnie wkraczamy na gruzińską ziemię.

Teraz następuje „powitanie” przez taksówkarzy, którzy nachalnie, niczym sępy, usiłują nas przekonać, że z nimi najtaniej dojedziemy w różne miejsca. Najlepszą opcją jest podejście do głównej drogi, przebiegającej przez całą Gruzję, a którą widać z lotniska i złapanie stamtąd marszrutki, czyli busa do Kutaisi – miasta oddalonego o ok. 15 km. Niestety, w związku z tym, że na lotnisku nie ma kantoru, a płacić można tylko w gruzińskiej walucie – lari, może być to utrudnione. Tym bardziej, że w Polsce bardzo ciężko ją dostać. Na szczęście z lotniska Kopitnari jeżdżą bezpośrednie marszrutki do centrum miasta, droższe tylko o 1 lari, które zatrzymują się po drodze przy kantorze. Czytaj dalej

Categories: Gruzja | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.