Kocie pazury, czyli dlaczego nie warto trzymać lwów w domu…

Moi Drodzy! Jako że już baaaardzo dawno nie zamieszczałem ciekawostek z krajów wschodniej Europy, postanowiłem nadrobić nieco zaległości i przerwać na chwilkę relację z ostatniego pobytu w przepięknej Pradze. Inspiracją do tego wpisu, podobnie jak do wielu innych na tej stronie, jest blog English Russia, z którego korzystałem i korzystam bardzo często. Tym razem zapraszam Was do lektury o… lwach. Nie będzie to bynajmniej relacja z ZOO, a dużo bardziej złożona i skomplikowana sprawa, w którą wielu ludzi nie może, a może raczej nie chce uwierzyć.  A zatem… miłego czytania i… oglądania :).

W latach 70 XX w. w mieście Baku (ówcześnie ZSRR, obecnie stolica Azerbejdżanu, leżącego już w Azji) mieszkała rodzina, która w swoim małym mieszkaniu trzymała… lwy. Głową owej rodziny był niejaki – sic! – Leo (trzeba przyznać, że jego imię pasowało jak ulał do rodzinnych zainteresowań). Pan Lew, czyli uznany sowiecki architekt, pewnego dnia otrzymał z ZOO młode lwiątko. Jego lwia mama odrzuciła bowiem swoje maleństwo, a opiekunowie ogrodu zoologicznego już stracili nadzieję na wychowanie kociaka. Co zrobił Leo? Wziął lwiątko do siebie. Był to początek długiej, szczęśliwej historii z bardzo tragicznym zakończeniem.

Leo bardzo dobrze radził sobie z karmieniem zwierzaka. Lew zaczął szybko rosnąć. Został członkiem normalnej rodziny, składającej się z Leo – człowieka, Leo – lwa, żony Leo – człowieka i dwójki dzieci.

Podczas posiłku...

Podczas posiłku…

Mimo że szybko dorastał, był bardzo pokojowo nastawiony do ludzi. W ciągu niespełna jednego roku przemienił się z małego lwiątka w dorosłego, dorodnego lwa z przepiękną, długą grzywą.

Swojemu pupilowi rodzina nadała miano Króla, gdyż, jak uważali, jego temperament był wyjątkowo szlachetny i pasujący do królewskich obyczajów. Pewnego razu próbowali oddać go z powrotem do ZOO, lecz podczas podróży autem zwierzę szalało i skakało wokoło. Pracownicy ZOO poinformowali rodzinę, że w zaistniałej sytuacji nie mogą się już rozstać ze swoim lwem. Powód tego był bardzo prozaiczny – zwierzę za bardzo się do nich przyzwyczaiło. Zupełnie jak zwykły, normalny kot. Musieli go więc dalej utrzymywać.

Żona Leo, Nina, mówiła: „Młody lew bardzo kochał mojego męża, a mnie traktował delikatnie, jak kobietę. Jednak z czasem jego uczucia w stosunku do nas uległy zmianie. Zaczął być zazdrosny, spał między nami w łóżku, a nawet spychał z niego mojego męża.”

Sjesta

Sjesta…

Jeden z przyjaciół rodziny, będący u nich częstym gościem, wspomina, że King był naprawdę miłym zwierzakiem. Zabrali go z ZOO, gdy był bardzo mały i gdy przednie łapy miał sparaliżowane. Rodzina masowała je do czasu, gdy zaczął sam chodzić. Zachowywał się jak zwykły kot. Jedynym problemem, jaki sprawiał, było… lizanie gości. Język lwa przypominał w dotyku papier ścierny, co raczej nie było przyjemne dla beneficjentów jego okazywania sympatii :). Gdy próbowało się go uciszyć, uciekał do kąta lub zajmował swoje upatrzone miejsce na górnej półce. To było jego „gniazdo”.

Sąsiedzi nie byli jednak zadowoleni z faktu posiadania lwa za sąsiada. Skarżyli się na zapach, a także na ryki wydobywające się z mieszkania, także w nocy. Spotkanie z ważącym około 400 funtów lwem w windzie czy na korytarzu, również nie należało do miłych przeżyć.

Kobieta wspominała, że na ich balkonie zainstalowano siatki ze stali nierdzewnej, aby zwierzę nie mogło z niego wyskoczyć. Dzięki temu lew mógł spokojnie przechadzać się po mieszkaniu i miał więcej swobody. „Jeśli był zbytnio znudzony, przychodził do naszego łóżka, wspinał się, wypychał z niego mnie lub mojego męża, a potem spał do następnego ranka. Także dzieci robiły z nim wszystko, co chciały: jeździły na nim, jak na kucyku, ciągnęły go za wąsy… . Nigdy nie zareagował złością.”

Z biegiem czasu, gdy coraz więcej ludzi wiedziało o niesamowitym, egzotycznym zwierzaku, rodzina zaczęła otrzymywać propozycje od producentów filmowych, aby wykorzystać go w nagraniach. Wkrótce lew King stał się sławny. Wystąpił w kilku bardzo popularnych, radzieckich filmach. Pozwoliło to rodzinie na częstsze podróże, spotkania z gwiazdami filmowymi, reżyserami, a jednocześnie zwiększyło ich dochody, dzięki czemu łatwiej było im utrzymać coraz większego przecież lwa. Jednak ten biznes miał tragiczne zakończenie… .

Spacer nad Morzem Kaspijskim

Spacer nad Morzem Kaspijskim

Pewnego dnia rodzina przyjechała do Sankt Petersburga na kolejne zdjęcia do filmu. Lew spędzał noce w szkole. Był to jego hotel. Ekipa filmowa zachowywała wszelkie środki ostrożności. Wokół placówki krążył samochód, z którego przez głośniki ogłaszano, że lew znajduje się w środku i ostrzegano, aby nie zbliżać się zbyt blisko.

Wszystko było dobrze do czasu, gdy pewien student usłyszał o sławnym zwierzęciu i chciał go ujrzeć razem ze swoją dziewczyną. Podjechali pod szkołę, chłopak wszedł do środka… . Zauważył lwa wyglądającego przez okno na ulicę. Zaczął go prowokować, udając małpę, schylając się i strojąc głupie miny. Nina twierdzi, że w tym momencie lew powinien przebywać w towarzystwie asystenta – Saszy – który jednak dokładnie w tym momencie oddalił się do sklepu po zakup czegoś do jedzenia bądź paczki papierosów.

W poprzednich dniach na planie zdjęciowym nagrywano sceny, gdzie lew biegnie za ludźmi udającymi małpę, kładzie im łapy na ramionach, a następnie odchodzi – zgodnie ze scenariuszem. Pomny na wcześniejsze próby, King zaczął biec w stronę studenta, który, leżąc na ziemi przerażony, krzyczał i prosił o pomoc dziewczynę. Ona także zaczęła wołać, że lew rozdziera jej chłopaka. Krzyki kobiety usłyszał przechodzący obok policjant po służbie. Gdy zobaczył studenta i leżącego na nim lwa, zaczął strzelać. Niestety Kinga nie udało się uratować :(.

Cała rodzina była smutna. Nawet ich pies. Twierdzili, że tak naprawdę to on najbardziej cierpi po utracie swojego „kolegi”. Gdy rodzina wróciła do domu i przyniosła rzeczy należące do lwa: smycz i inne gadżety, pies biegał i poszukiwał swojego przyjaciela. Gdy w końcu zrozumiał, że już nie powróci, wspiął się na jedną ze swoich ulubionych skrzynek i nie chciał się stamtąd ruszyć. Następnego dnia zmarł na atak serca… .

Nina mówiła, że dzieci również były bardzo smutne. Budziły się w nocy i krzyczały: „King, King – nie zostawiaj nas samych!” Więc… zgadnijcie, co…? Rodzina postanowiła przygarnąć kolejnego lwa… .

Podczas lektury...

Podczas lektury…

Nowy lew to nowa historia. Nina mówiła, że była przeciwna temu pomysłowi, ale nikt jej nie słuchał. „Pierwszy lew – King I – był nam wdzięczny, że uratowaliśmy go od śmierci, masowaliśmy jego łapy, karmiliśmy i traktowaliśmy ciepło. Odpłacał nam swoim szacunkiem. Nowy lew – King II – nie został przez nas uratowany, więc to on oczekiwał od nas szacunku.”

Poza Kingiem II, rodzina, w tym samym okresie czasu, otrzymała kolejnego (trzeciego) lwa. Tym razem był to lew górski – puma.

King II również występował w filmach, jednakże był on o wiele bardziej agresywny niż jego poprzednik, w związku z czym na planie doszło do niejednego incydentu z tym związanego. Na początku ugryzł w nogę reżysera, który próbował go zmusić do wskoczenia do zimnej, morskiej wody. Czy nie wiedział, że koty nie lubią wody? :). Drugi wypadek wydarzył się, gdy asystent kamerzysty machał czymś zbyt natarczywie przed lwim pyskiem. Przypłacił ten błąd… palcem.

Jednak nowy lew dobrze zaaklimatyzował się w rodzinie. Był bardzo przyjazny w stosunku do ludzi. Szanował szczególnie Leo – głowę rodziny. Wyglądało na to, że Nina myliła się, mając złe przeczucia i nie ufając następcy Kinga. A jednak… nie myliła się.

W 1978 r. Leo zmarł na atak serca. Kobieta z dwójką dzieci została sama w jednym mieszkaniu z wielkim lwem i pumą. Wpadła w panikę. Chciała oddać zwierzęta do ZOO w Berlinie i prawie tak się stało, prawie… . Nina wspomina: „Po śmierci męża było dla mnie zbyt trudnym, aby go utrzymywać. Mimo początkowego szacunku, jakim obdarzał mnie King II, zwierzę ciągle wypatrywało Leo. Myślał, że wróci. Leżał na jego rzeczach, czekał, aż się pojawi.

Pewnego dnia 1980 r. kobieta wróciła z pracy do domu. W mieszkaniu wyczuła dziwny, niepokojący swąd. Lew ryczał i był zdenerwowany, a puma siedziała na kanapie. Wyszła na balkon i zauważyła, że jej sąsiad – pijany alkoholik – coś pali i rzuca resztki w stronę lwa. Kobieta pokłóciła się z sąsiadem, zamknęła drzwi na balkon i wróciła do środka. Lew wciąż był nerwowy. Po chwili udał się na „swoją” górną półkę. Wkrótce jej czternastoletni syn wrócił do domu. Sama podała mu obiad i zaczęła kroić mięso dla lwa.

Wtem… nagle… lew spadł ze swojej półki na podłogę i mocno się potłukł. Upadek musiał go bardzo zaboleć, gdyż ryknął i rzucił się bez ostrzeżenia na kobietę. Syn próbował jej pomóc. Chwycił za smycz, lecz lew go zabił. Matka zemdlała.

Gdy odzyskała świadomość, King II już nie żył. Sąsiedzi wezwali policję, która wspięła się do mieszkania, weszła przez okno i zastrzeliła oba zwierzęta.

Powyższa historia pokazuje jedno: dzikie zwierzęta na zawsze pozostaną dzikie i nigdy nie możemy być w 100% pewni, że nie zaatakują, nawet jeśli do tej pory były niewinnymi, słodkimi istotami. Rzecz jasna nie musimy się obawiać domowych świnek morskich, myszy, czy też kotów, w takim samym stopniu jak węży, pająków, czy innych niebezpiecznych zwierząt, ale warto zachować ostrożność.

Wszystkie zdjęcia wraz z opisem w języku angielskim pochodzą ze strony English Russia. Tam też odnajdziecie więcej zdjęć Kinga i jego rodziny.

Reklamy
Categories: Społeczeństwo, Wschód | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: