Naprawa – Luboń Wielki – Mszana Dolna

Beskid Wyspowy to jedno z moich ulubionych pasm górskich w Karpatach. Jeszcze dawno, dawno temu, kiedy nie marzyłem o tym, aby chodzić namiętnie po górach, wybrałem się na tygodniowe wakacje do miejscowości Słopnice Górne. Położone u stóp Mogielicy (najwyższej góry Beskidu Wyspowego) zachwyciły mnie od razu. Cisza, spokój… . Czego chcieć więcej? Co prawda nie weszliśmy wtedy na jej wierzchołek, jak również nie zdobyliśmy jakiejkolwiek innej góry w okolicy, ale okolica bardzo mi się podobała i podoba nadal.

Może właśnie dlatego do dzisiaj wracam w Beskid Wyspowy z sentymentem i radością. Miło powspominać beztroskie, dziecięce chwile w życiu… . Cóż… mógłbym tak pisać jeszcze długo, ale przejdę do rzeczy, bo to góry są przecież głównym bohaterem tego wpisu.

Chciałbym Was dzisiaj zaprosić na Luboń Wielki – najdalej na zachód wysunięty szczyt Beskidu Wyspowego o wysokości 1022 m n.p.m. Można na niego wejść z każdej strony świata. Najkrótsze, ale i zarazem najtrudniejsze podejścia na wierzchołek, prowadzą z północy i południa. Pierwsze z nich wiedzie z Rabki (z dzielnicy Zaryte). To żółty szlak – tzw. Perć Borkowskiego (poza Orlą, Sokolą i Akademicką Percią, jedyny szlak, który nosi to miano). Druga marszrutę (od północnej strony – z Glisnego) wyznaczają czerwone znaki Małego Szlaku Beskidzkiego. Najłatwiej, ale zarazem najdłuższą trasą, dostaniemy się na Luboń Wielki z przystanku PKS Naprawa Luboń, znajdującego się tuż przy zakopiance. I to właśnie ten ostatni wariant chciałbym dziś Wam opisać. Zapraszam do lektury!

Nasza trasa biegnie następująco (kolor czcionki oznacza kolor szlaku):

Naprawa Luboń (PKS) – Luboń Wielki 

Luboń Wielki – Glisne – Mszana Dolna

Trasa Mały Luboń ↔ Mszana Dolna w serwisie mapa-turystyczna.pl

Tak jak tydzień temu, również i dzisiaj wyruszamy z krakowskiego dworca autobusowego o godzinie 8:15. Nauczony doświadczeniem z zeszłej soboty, uważnie rozglądam się za przystankiem, na którym wysiadamy, z uwagi na jego małą popularność wśród pasażerów. Jak często ktoś wysiada na odludziu, gdzie znajduje się trochę domów, parking oraz restauracja, a to wszystko otoczone lasem? Chyba nieczęsto :).

Początek szlaku niebieskiego przy zakopiance

Początek szlaku niebieskiego przy zakopiance

Tym razem nie przegapiamy przystanku. Pomaga nam w tym… korek, który dziwnym trafem właśnie na takim odludziu się utworzył. No tak… zmiana turnusów ferii wszystko tłumaczy… . Ubieramy stuptuty i wyruszamy na szlak!

Początkowy odcinek (około 100 m) jest tyle krótki, co niebezpieczny, gdyż prowadzi wzdłuż ruchliwej zakopianki. Z przystanku, na którym wysiadamy, kierujemy się w stronę Zakopanego, aby wkrótce skręcić w pierwszą ulicę w lewo. Przejście na drugą stronę drogi przypomina tor z przeszkodami. Jeżeli traficie na duży ruch, to możecie mieć z tym problem. Nam zajmuje to ponad 2 minuty. Całkiem niezły wynik… .

Gdy pogoda dopisuje, możemy stąd podziwiać dalekie widoki. Dzisiaj co prawda widać Babią Górę, ale nie jest to pejzaż, który powalałby na kolana. Powietrze nie jest do końca przejrzyste, więc wydaje się, że wszystkie szczyty schowały się jakby za mgłą.

Początkowo kierujemy się na wschód dobrze przetartą drogą, która prowadzi do pobliskich domków letniskowych, aby za nimi wejść w las. Dzięki temu, że przystanek PKS znajduje się dość wysoko n.p.m., suma podejść, jaka czeka nas podczas dzisiejszej wspinaczki, wynosi zaledwie 460 m. Jeśli dodatkowo rozłożymy tę liczbę na prawie 8 km spaceru, to szlak jawi się jako bardzo prosty. I taki w istocie jest.

Między Luboniem Małym, a Polaną Surówki

Między Luboniem Małym, a Polaną Surówki

Po płaskim odcinku wędrówki szlak zaczyna stopniowo nabierać wysokości, aby wyprowadzić nas na zachodni wierzchołek Lubonia, zwany Luboniem Małym.

Im wyżej, tym robi się bardziej zimowo. Konary i gałęzie drzew pokryte śniegiem wyglądają niesamowicie. Nie dziwcie się zatem, że co chwilę zatrzymujemy się i robimy zdjęcia. Jest po prostu przepięknie! Przyjemny spacer po płaskim terenie urozmaicają nam widoki na północ, które co jakiś czas pojawiają się z zarastających polan. Z panoramy wyróżnia się głównie Zembalowa, poniżej której wprawne oko dostrzeże jezdnię zakopianki w Krzeczowie.

Polana Surówki, w tle Luboń Wielki

Polana Surówki, w tle Luboń Wielki

Parę kroków do góry i lądujemy na polanie Surówki. W tym miejscu polecam Wam urządzić sobie dłuższą przerwę w drodze na szczyt. Roztaczająca się stąd panorama Tatr należy do najpiękniejszych widoków z Beskidów na nasze najwyższe góry. Widać je dosłownie jak na dłoni. Poza Tatrami, pięknie prezentują się Gorce i majestatyczna sylwetka Lubonia Wielkiego z widocznym masztem przekaźnika TV (zbudowanego w 1961 r.). Na polanie znajduje się także droga krzyżowa i kilka domów. Znajdujemy się na wysokości prawie 900 m n.p.m.

Widok z polany Surówki na Tatry

Widok z polany Surówki na Tatry

Wyciągam termos z gorącą herbatą. To najlepszy sposób, aby się rozgrzać. Kontemplujemy górskie widoki, zauważając mgły opadające do Kotliny Nowotarskiej. Zastanawiamy się, czy to aby na pewno mgła, czy może smog. Miejmy nadzieję, że jednak to pierwsze.

Czas iść dalej. Przewodnik nakazuje, aby być czujnym i zwracać uwagę na pomnik – pamiątkę po katastrofie śmigłowca, który rozbił się na skraju polany w 1985 r., lecąc na przegląd do Świdnika. W wypadku tym zginęło dwóch czeskich pilotów (Matuszczyk A., Beskid Wyspowy – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004). Niestety, mimo szczerych chęci nie udaje nam się zauważyć resztek rozbitej maszyny. Najwidoczniej czas zrobił swoje i ziemia na zawsze pogrzebała części metalu. Wielka szkoda… .

Zimowe impresje...

Zimowe impresje…

Podążając w stronę Lubonia Wielkiego, zastanawiamy się, kiedy w końcu pojawi się jakieś podejście. Idziemy już dosyć długo i „nic się nie dzieje”. Spacer w płaskim terenie nie męczy, zatem mamy okazję podziwiać coraz bardziej uginające się pod ciężarem śniegu drzewa. Jakże cudownie to wygląda! Zresztą… zobaczcie sami: 🙂

Tuż pod Luboniem Wielkim

Tuż pod Luboniem Wielkim

Koniec tego dobrego. Wreszcie – jest! Ostatni odcinek szlaku niebieskiego na Luboń Wielki. Przyznam się szczerze, że nie wierzyłem przewodnikowi, gdy mówił, że podejście jest „dość strome”. Co prawda szedłem tędy już 5 lat temu, ale nie pamiętam za dobrze takich szczegółów jak np. nachylenie stoku itp.

Końcowy fragment ścieżki na szczyt potrafi zmęczyć. Odpoczywamy co kilka minut, aby uzupełnić energię. Teren wypłaszcza się dopiero na górze. Jesteśmy na Luboniu Wielkim!

Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim

Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim

Pierwsze co robimy, to urządzamy sobie sesję fotograficzną schroniska i panoramy ze szczytu. Pięknie prezentuje się Szczebel oraz pozostałe wzniesienia Beskidu Wyspowego z Ćwilinem, Śnieżnicą, Lubogoszczem, a nawet odległą Mogielicą na czele. Luboń Wielki to znakomity punkt widokowy, choć z roku na rok drzewa coraz bardziej ograniczają panoramę.

Widok z Lubonia Wielkiego na Szczebel

Widok z Lubonia Wielkiego na Szczebel

Biernatka (taka jest ludowa nazwa góry) to jedyne miejsce w Beskidzie Wyspowym, gdzie znajduje się schronisko górskie. Otwarte w 1931 r. dzielnie służy turystom po dziś dzień . Placówka cudem uniknęła spalenia podczas II wojny światowej, kiedy to Niemcy po udanej akcji partyzanckiej na sanatorium pełne rekonwalescentów, otoczyli masyw Lubonia Wielkiego. Obiekt uratowała wtedy Karolina Kaleciakowa, która „przyjęła” wówczas hitlerowców z niemowlęciem w jednej ręce, a flaszką wódki w drugiej. Niemcy spalili jednak zabudowania leżące poniżej; także osiedle Surówki, które mijaliśmy na naszej dzisiejszej trasie (Matuszczyk A., Beskid Wyspowy – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004).

Sylwetka schroniska zaskakuje oryginalnością. Na piętrze głównego budynku znajduje się wspólna sala sypialna, z której okna wychodzą na wszystkie cztery strony świata. Noclegi są również możliwe w sąsiedniej bacówce. Sławojka, gdzie można załatwić swoje potrzeby, znajduje się… w pobliżu, na zewnątrz :D.

Wchodzimy do środka. Znajdujemy wolne miejsce przy stole i zamawiamy co nieco do jedzenia. Powiem tak: da się zjeść, choć jadłem już w życiu zdecydowanie lepsze żurki. Gospodarz przybija nam schroniskowe pieczątki na kartkach (aż dwa rodzaje), chwilę odpoczywamy i powoli zbieramy się do wyjścia. Podsumowując, muszę stwierdzić, że „luksusów tu nie ma”, ale przecież nie o to chodzi w schroniskach. Wyczuwam dobrą energię tego miejsca, zatem polecam Wam tu zajrzeć :).

Początek szlaku z Lubonia Wielkiego do Glisnego

Początek szlaku z Lubonia Wielkiego do Glisnego

Zamykamy za sobą drzwi i rozpoczynamy zejście w kierunku Glisnego. Idziemy zgodnie ze znakami czerwonymi Małego Szlaku Beskidzkiego. Po chwili mijamy tablicę wyznaczającą granicę rezerwatu Luboń Wielki, a nieco dalej – na rozwidleniu dróg – skręcamy w lewo. Rozpoczynamy jedno z najbardziej stromych zejść w polskich Beskidach.

Schodząc tym odcinkiem w zimie, bez kijków trekkingowych możecie mieć problemy. Przez kilkadziesiąt minut należy zachować wzmożoną czujność, bo każdy nieuważny krok może skończyć się skręconą, zwichniętą lub złamaną nogą. Nie będę ukrywał, że także i nam nie udaje się zejść na przełęcz bez przygód. Oboje lądujemy na glebie, na szczęście bez poważnych konsekwencji. Ostatnim razem, gdy schodziłem tędy w zimie, również złapałem zająca, zatem możecie wyobrazić sobie, jak strome jest to zejście. Chciałbym Wam pokazać nachylenie zbocza na zdjęciach, ale nie oddadzą go tak dobrze. Musicie zadowolić się fotografią umieszczoną poniżej.

Szlak Luboń Wielki - Glisne

Szlak Luboń Wielki – Glisne

Stromizna się kończy. Nasze kolana nareszcie mogą wykrzyknąć: „Hurrrra!!!”. Po kilkuset metrach opuszczamy las i przed nami ukazuje się przepiękny widok.

Luboń Wielki - widok z Przełęczy Glisne

Luboń Wielki – widok z przełęczy Glisne

Przełęcz Glisne to jedna z ładniejszych przełęczy Beskidu Wyspowego. Mówiąc to, z pewnością nie przesadzam. Patrząc za siebie na Luboń Wielki, góra ta nie wydaje się wysokim wzniesieniem. To złudzenie optyczne spowodowane jest położeniem przełęczy (634 m n.p.m.) i niską wysokością względną Lubonia Wielkiego.

Glisne

Glisne

Ale nie tylko spoglądając za siebie, mamy widoki godne uwagi. Przed nami zabudowania miejscowości Glisne, a za nią niepozorny Szczebel, który, podobnie jak Luboń Wielki, nie prezentuje się stąd zbyt imponująco. Ciekawsze widoki pojawiają się na wschodzie. Wśród szczytów Beskidu Wyspowego wyróżniają się sylwetki Śnieżnicy, Ćwilina, a nawet Mogielicy. Widać także Gorce.

Dochodzimy do przełęczy, którą biegnie asfaltowa droga z Tenczyna do Mszany Dolnej. Kierujemy się ku wschodowi. Po minięciu remizy skręcamy w prawo i pilnujemy czerwonych znaków. Gdyby nie Maja, nie zauważyłbym znaku skrętu szlaku, który nagle opuszcza wygodną, bitą drogę i sprowadza na gruntowy dukt.

Widok na Lubogoszcz z czerwonego szlaku z Glisnego

Widok na Lubogoszcz z czerwonego szlaku z Glisnego

Do Mszany Dolnej coraz bliżej. Podążamy przez lasy, pola i zagajniki, po drodze podziwiając panoramy Beskidów oraz Gorców. Pojawia się widok na Lubogoszcz. Na rozstaju dróg w pobliżu drzewa (chyba lipy), zastanawiamy się, gdzie iść. Znaki mówią, że prosto, rozum podpowiada, że w lewo. Decyduję się zaufać rozumowi. Mylę się. Majka miała rację. Trzeba było iść prosto, więc gdy zobaczycie drzewo na rozwidleniu dróg, idźcie prosto – tak jak pokazują znaki.

Po kilkunastu minutach niespodzianka: spotykamy szlak czerwony. Wygląda na to, że poszliśmy skrótem, choć nie da się ukryć – błotnistym skrótem… . Widać zabudowania miasta. Schodzimy do głównej drogi i kierujemy się do centrum Mszany Dolnej.

Na dworzec autobusowy docieramy około godziny 17. Czekamy, czekamy… i czekamy. Autobus przyjeżdża dopiero po 45 minutach. Zmarznięci i senni wsiadamy do środka. Jesteśmy tak zmęczeni, że na chwilę ucinamy sobie krótką drzemkę. Do Krakowa docieramy przed godziną 19. Piękny, słoneczny dzień w górach za nami :).

Opis dalszego ciągu wędrówki Małym Szlakiem Beskidzkim możecie odnaleźć tutaj.

Reklamy
Categories: Beskid Wyspowy, Górskie szlaki | Tagi: , , , | 3 Komentarze

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Naprawa – Luboń Wielki – Mszana Dolna

  1. Pingback: Mszana Dolna – Lubogoszcz – Kasina Wielka – Wiśniowa | Wschód jest piękny

  2. Luboń ma swój urok.Zwykle raz do roku go odwiedzamy, przeważnie od bdrugiej strony czyli od Glisnego. Niepowtarzalny jest widok schroniska i panoramy z „miejsca na orkiestrę”

  3. Oj tak, ten widok jest niesamowity. Już samo to, że na szczycie znajduje się najwyżej położone schronisko w Beskidzie Wyspowym, czyni go wyjątkowym. Od Glisnego nigdy nie wchodziłem. Zawsze przerażało mnie to podejście :D. Porównałbym go do podejścia na Ćwilin od północy – tam to dopiero jest prawie pionowa ściana płaczu… .
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: