Z Rzek na Turbacz – (prawie) 4 pory roku

Gorce zachwycają o każdej porze roku. Zarówno wiosną, gdy masowo na szerokich polanach zakwitają krokusy; latem, kiedy opalając się, możemy podziwiać naturę w pełnym blasku; jesienią, gdy jesienne barwy potęgują estetyczne doznania na szlakach; w końcu zimą, kiedy na naszej trasie możemy nie spotkać prawie nikogo.

Zapraszam Was dzisiaj na przyjemną, jednodniową wycieczkę na Turbacz – najwyższy szczyt pasma, o wysokości 1310 m n.p.m.  Naszą przygodę rozpoczniemy i zakończymy w Rzekach, na przełęczy Przysłop, a dokładnie – nieco poniżej – na parkingu na polanie Trusiówka.

Zdjęcia, które obejrzycie dalej, pochodzą z moich kilku wycieczek, odbytych na przestrzeni wielu lat. Zobaczycie, jak odmiennie potrafią wyglądać góry, w zależności od pory roku. Chodźmy!

Nasza trasa biegnie następująco (kolor czcionki oznacza kolor szlaku):

Rzeki – Jaworzyna Kamienicka (szlak spacerowy)

Jaworzyna Kamienicka – Schronisko pod Turbaczem

Schronisko pod Turbaczem – Turbacz

Turbacz – Schronisko pod Turbaczem

Schronisko pod Turbaczem – Przełęcz Borek – Kudłoń – Rzeki

Trasa Gabrowska Duża ↔ Rzeki w serwisie mapa-turystyczna.pl

Ze względu na brak w systemie witryny mapa-turystyczna.pl czerwonego szlaku spacerowego z Rzek na Jaworzynę Kamienicką, możecie umiejscowić go na mapie tutaj. Gwoli informacji, muszę wspomnieć, iż od 1.04.2014 r. szlak ten jest zamknięty i przejście/przejazd nim jest możliwe tylko na własną odpowiedzialność. Więcej o przyczynach zamknięcia szlaku przeczytacie we wpisie.

Czas wyruszyć z Zabierzowa, by po drodze odebrać Maję z Krakowa. Nasza trasa wiedzie przez Myślenice i Mszanę Dolną. Po ponadgodzinnej przejażdżce, docieramy w końcu na miejsce – parking na polanie Trusiówka, gdzie znajduje się także pole namiotowe.

Pierwszy raz spotykam się z opłatami za postój w tym miejscu. Czyżby były pobierane tylko w sezonie i w weekendy? Nie wiem. Na szczęście opłata za pozostawienie pojazdu jest jednorazowa i niezbyt wygórowana – to zaledwie 5 zł. Pani z budki obok pędzi do nas z przenośną kasą fiskalną tak szybko, jak gdybyśmy mieli się ulotnić z tego miejsca w ciągu kilku sekund. Czas się ogarnąć i wyruszyć na szlak!

Polana Trusiówka, gdzie zaczynamy wędrówkę, nazwę swą zawdzięcza słowu „truś”, które w miejscowej gwarze oznacza królika. W dawnych czasach istniała w tym miejscu huta szkła, do której sprowadzano piasek z… (uwaga! – Tenczynka pod Krakowem). Do produkcji szkła używano także węglanu potasu, produkowanego w potaszniach, rozlokowanych w różnych rejonach Gorców. Do opalania pieców hutniczych wykorzystywano drewno bukowe z pobliskich lasów (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004).

Na szlaku z Rzek do Papieżówki, 19 X 2014

Na szlaku z Rzek do Papieżówki, 19 X 2014

Przechodzimy przez most na Kamienicy Gorczańskiej i kierujemy się w górę rzeki. Asfaltowa droga, którą podążamy, nieznacznie wznosi się do góry. Trzeba przyznać, że nie jest to najciekawszy odcinek naszej dzisiejszej wędrówki. Oprócz szlaku niebieskiego, na drzewach napotykamy oznaczenia czerwonej ścieżki edukacyjnej Gorczańskiego Parku Narodowego: „Dolina Kamienicy”. Chyba najprzyjemniej idzie się tędy… zimą, gdy śnieg skrzypi pod nogami i wszędzie jest biało.

Na ścieżce spotykamy przystanki z tablicami informacyjnymi. Są to m.in.: odkrywka geologiczna tzw. fliszu karpackiego (czyli naprzemianległych warstw piaskowców i łupków – głębokomorskich osadów, które budują większą część polskich Beskidów), dolnoreglowy bór jodłowo-świerkowy, czy też miejsce aktywnej ochrony płazów i bezkręgowców (w formie niewielkiego jeziorka).

Tabliczka informująca o zamknięciu szlaku, 19 X 2014

Tabliczka informująca o zamknięciu szlaku, 19 X 2014

Przy drodze, od kwietnia tego roku, możemy również zobaczyć taką tabliczkę (widoczną na zdjęciu obok). Informuje ona, że szlak spacerowy, który dzisiaj dla Was opisuję, jest zamknięty do odwołania z powodu „dynamicznego procesu zamierania drzewostanu świerkowego”. Decyzję o tym, czy podążać właśnie tą ścieżką, czy nie, pozostawiam zatem Wam.

Po kilkunastu minutach monotonnego spaceru docieramy do kolejnej polany na trasie, zwanej Papieżówką.

Na Polanie Papieżówka, 25 II 2010

Na Polanie Papieżówka, 25 II 2010

Drewniany szałas, który się na niej znajduje, ma swoją historię. Jest niby niepozorny, a jednak to właśnie w nim przez dwa tygodnie (w 1976 r.) mieszkał ówczesny kardynał Karol Wojtyła, dwa lata później wybrany na papieża. Pozostawił po sobie w tym miejscu pamiątkę. Kamienny bruk, który oglądamy przed wejściem do szałasu, został wykonany właśnie przez przyszłego biskupa Rzymu. Przy chatce znajduje się tablica upamiętniająca wędrówki Karola Wojtyły po Gorcach (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004). Muszę stwierdzić, że kamienny obelisk, a także czcionka, jaką wykonano napis, jest do niczego. Po wielu latach naprawdę ciężko rozpoznać, co jest tu napisane. A wystarczyłoby, żeby po prostu… ktoś pomyślał. Mniejsza o to – idziemy dalej!

Przed nami najbardziej monotonny, miejscami stromy, ponadgodzinny marsz w górę. Zaraz za polaną Papieżówka dochodzimy do rozwidlenia dróg. Zostawiamy niebieski szlak prowadzący w górę rzeki Kamienica, by rozpocząć podejście na Jaworzynę Kamienicką. Po raz kolejny powtórzę: ten odcinek (a szczególnie jego końcowy fragment tuż pod Jaworzyną Kamienicką) polecam szczególnie na zimę, . Wybierający się na ten szlak w okresach śnieżnych muszą jednak być przygotowani na to, że przejście właśnie tego odsłoniętego fragmentu trasy może zająć o wiele więcej czasu niż w lecie. Polecam więc zabrać z sobą rakiety śnieżne (choć, w zależności od rodzaju śniegu, ich skuteczność jest różna), gdyż na pewno pomogą nam w wędrówce. Podczas zimowej, zeszłorocznej eskapady tą drogą, spotkałem tu także narciarzy biegowych. Sądzę, że ta opcja również jest rozsądnym rozwiązaniem w takiej sytuacji.

Na szlaku z Papieżówki na Jaworzynę Kamienicką, 17 I 2013

Na szlaku z Papieżówki na Jaworzynę Kamienicką, 17 I 2013

Zimowe widoki oszałamiają. Szczególnie drzewa, uginające się pod ciężarem śniegu, to coś pięknego! Jesień z kolei powita nas przepięknymi barwami, a lato naturą, która żyje wtedy „na całego”. Idziemy, idziemy i idziemy pod górę, aby dojść do pierwszego charakterystycznego miejsca – tablicy oznajmiającej wkroczenie na obszar Gorczańskiego Parku Narodowego. Na Jaworzynę Kamienicką już niedaleko.

Osiągamy polanę podszczytową i rozpoczynamy ostatni fragment podejścia, Uwaga! Kiedy ostatni raz wędrowałem tędy zimą podczas mgły i śniegu po pas, zastanawiałem się nawet, czy nie zawrócić. Oznakowanie szlaku na tym odcinku praktycznie nie istnieje. Wychodząc z lasu, należy kierować się w lewo – na południe – miejsce mylne! Po drodze napotykamy przedostatni przystanek z miejscami na odpoczynek przed szczytem, aby po kilku minutach osiągnąć polanę pod Jaworzyną Kamienicką (1288 m n.p.m.).

Jaworzyna Kamienicka, 5 IX 2012

Jaworzyna Kamienicka, 5 IX 2012

Nie będę ukrywał, że jest to jedno z moich ulubionych miejsc w Gorcach. Z polany rozciąga się cudowny widok na rozmaite pasma polskich Karpatów. Na pierwszym planie wyróżnia się gorczański masyw Kudłonia, którego grzbietem będziemy dzisiaj schodzić do Rzek. Od północnego zachodu aż po północny wschód widzimy kolejno: pasmo Beskidu Wyspowego (z Ciecieniem, Śnieżnicą, Ćwilinem, Mogielicą, należącymi do Pasma Łososińskiego: Sałaszem i Jaworzem, Cichoniem i Modynią) oraz Beskidu Sądeckiego (z pasmem Jaworzyny Kamienickiej i Radziejowej).

Polana zwana jest również Bulandową, ze względu na znajdującą się w tym miejscu murowaną kapliczkę. Została wystawiona w 1904 r. przez Tomasza Chlipałę (zwanego Bulandą), znanego bacę i znachora gorczańskiego, który przez ponad 50 lat prowadził tutaj gospodarkę pasterską. Podobno profesji znachorskiej nauczył się on w słowackiej Lewoczy. Jego porady z dziedziny medycyny ludowej często okazywały się skuteczne. Zmarł w 1913 r., a jego ostatnie słowa brzmiały: „Dziękuję ci, słoneczko, ześ mi świeciło, i wom gwiazdy tez. Dziękuję tobie, wietrzyku, ześ powiewał według mej potrzeby i tobie, rzyko, ześ do mnie sumem godoła”. Gdy pożegnał zebranych, którzy zgromadzili się w jego domu na pożegnalnej biesiadzie, rzekł do nich jeszcze na koniec: „Moi kochani, jo juz odchodze, bo na mnie cas. Ostajcie z Bogiem” (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004).

Może to właśnie ta kapliczka sprawia, że miejsce jest magiczne. Smuci mnie jednak fakt, że ostatnio została sprofanowana przez wandali i wyryto na niej napis. Dlaczego? Komu przeszkadza taki piękny wytwór rąk człowieka? Czy ktoś specjalnie wybrał się tutaj, żeby dokonać dzieła zniszczenia? Nie sądzę. Podejrzewam, że to raczej efekt pijackiej imprezy, nielicującej z majestatem gór i tego miejsca. Wielka szkoda… . Mam tylko nadzieję, że w najbliższym czasie ten odrażający napis zniknie, a kapliczka będzie mogła ponownie, w pełni cieszyć oczy turystów i odwiedzających.

Zawsze, kiedy tu jestem, odpoczywam, leżąc na trawie. Nie inaczej jest i tym razem. Postanawiamy urządzić sobie popas, uzupełnić kalorie i kontemplować piękne, gorczańsko-beskidzkie widoki. Żyć nie umierać! Dla takich chwil naprawdę warto się wysilić i wyjść tak wysoko.

Jaskinia Zbójnicka Jama, 19 X 2014

Jaskinia Zbójnicka Jama, 19 X 2014

Ale nawet najdłuższy odpoczynek kiedyś się kończy. Pora iść dalej! Postanawiamy odwiedzić jeszcze jedno miejsce w pobliżu szczytu – jaskinię, zwaną Zbójecką Jamą. Spod kapliczki prowadzi do niej żółto oznakowana ścieżka, którą w niecałe 10 minut dojdziemy do punktu naszego przeznaczenia.

Zbójecka (albo Zbójnicka) Jama to jaskinia szczelinowa (podobnie jak większość w Karpatach). Ma ona postać pęknięcia tektonicznego z kilkunastometrowej długości sztolnią. Wejście do środka jest trudne i wymaga kwalifikacji grotołaza. Podobno jaskinia pełniła kiedyś funkcję kryjówki dla gorczańskich zbójników. Stąd miałaby pochodzić jej nazwa (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004). Czy warto tutaj podejść? Jeżeli lubicie i interesujecie się karpackimi (i nie tylko) jaskiniami, to warto. Jeżeli nie – zanudzicie się, bo to zwykła „dziura w skale” :).

Cofamy się do zielonego szlaku, który zaprowadzi nas aż do schroniska górskiego PTTK pod Turbaczem. Odcinek między Jaworzyną Kamienicką, a zarastającą już Polaną Gabrowską Dużą, został nieumiejętnie wyłożony drewnianymi klocami, które zamiast ułatwiać wędrówkę, przeszkadzają w niej, przynajmniej nam. Odległości między kolejnymi kłodami są nieprzemyślane i bezsensowne. Drewniane belki wyglądają tak, jak gdyby były układane dla schorowanych i starszych osób chodzących o lasce. Żeby była jasność: nie mam nic przeciwko obecności kogokolwiek w górach, bo każdy ma prawo do korzystania z dziedzictwa przyrodniczego (tym bardziej w parku narodowym), ale mimo wszystko, jeżeli już ktoś decyduje się na takie ułatwienia, (bo teren jest np. podmokły) powinno się je planować pod kątem osób, które przeważają na szlakach. W innym przypadku, wg mnie mija się to z celem. Poza tym, można by przecież te belki ułożyć równolegle, a nie w poprzek, co miałoby większy sens. Cóż… Nie pracuję w parku narodowym, więc może się nie znam. Koniec dygresji… .

Na szlaku z Jaworzyny Kamienickiej na Turbacz, 19 X 2014

Na szlaku z Jaworzyny Kamienickiej na Turbacz, 19 X 2014

Dochodzimy do połączenia szlaku zielonego z czerwonym – przebiegającym tędy Głównym Szlakiem Beskidzkim. Od tej pory idzie się już zdecydowanie lepiej. Po kilku minutach przyjemnego spaceru, odsłania się przez nami przepiękna Długa Hala. W prawo odchodzi ścieżka, którą w 5 minut dochodzi się do bacówki Gorczańskiego Parku Narodowego.

Hala Długa pod Turbaczem, 19 X 2014

Hala Długa pod Turbaczem, 19 X 2014

Można by powiedzieć: czego na tej hali nie ma!  Pierwsze, co rzuca się w oczy, to cudowne widoki. Przed nami: Turbacz i Czoło Turbacza. Po lewej stronie – na południu – przepiękna panorama Tatr (dzisiaj nieco zamglonych). Wprawne oko dostrzeże także Magurę Spiską i Pieniny (z Trzema Koronami). Ławki, które rozmieszczono na hali, pozwalają, aby na chwilę odetchnąć i kontemplować widoki, ale równie dobrze można to zrobić na trawce, nie odchodząc zbyt daleko od szlaku (pamiętajmy, że jesteśmy na obszarze parku narodowego).

W północnej części hali (na Polanie Wzorowej) w okresie międzywojennym działało wzorowe gospodarstwo owczarskie. Prowadzono tu także prace doświadczalne nad pasterstwem i łąkarstwem górskim. Podczas II wojny światowej budynki, które służyły wówczas partyzantom, spłonęły podczas intensywnych walk (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004).

Tradycje owczarskie tego miejsca nie zginęły! W sezonie letnim, od 2003 r., na Hali Długiej ponownie wypasa się owce, a w pobliskiej bacówce Gorczańskiego Parku Narodowego bezpośrednio u bacy można zakupić oscypek czy zyntycę.

Schronisko pod Turbaczem, 23 VIII 2014

Schronisko pod Turbaczem, 23 VIII 2014

Spokojnym krokiem wędrujemy przez polanę na zachód. Jeszcze tylko krótki fragment przez las i jesteśmy na miejscu! Schronisko PTTK pod Turbaczem wita!

Początki obiektu, położonego w zachodniej części Hali Długiej, sięgają 1934 r., kiedy to rozpoczęto jego budowę. Prace wykończeniowe przerwał wybuch II wojny światowej, podczas której budynek służył kurierom i partyzantom. W 1943 r. obiekt, zajęty przez Niemców, został spalony przez polskich partyzantów. Obecne schronisko, którego budowę ukończono w 1958 r., stoi na jego fundamentach (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004).

Co prawda nie zmęczyliśmy się zbytnio, bo odległość między Jaworzyną Kamienicką, a schroniskiem jest niewielka, jednak krótki odpoczynek z pewnością nam nie zaszkodzi. Odpoczywamy na zewnątrz obiektu – musimy wykorzystać tę piękną, słoneczną pogodę, jaką mamy dziś w górach. Jedynym minusem tego miejsca jest tłok, szczególnie w okresie letnim i w weekendy.

Polecam Wam także zajrzeć do wnętrza schroniska, gdzie można zapoznać się z historią obiektu, a także zjeść i napić się w rozsądnych cenach.

W schronisku pod Turbaczem, 23 VIII 2014

W schronisku pod Turbaczem, 23 VIII 2014

Po odpoczynku postanawiamy wejść na Turbacz (1310 m n.p.m.). Ze schroniska to niecałe 10 minut marszu, a z pewnością warto odwiedzić najwyższy szczyt Gorców, choć leżący już poza granicą Gorczańskiego Parku Narodowego.

Turbacz, 23 VIII 2014

Turbacz, 23 VIII 2014

Odcinek między schroniskiem, a szczytem to przyjemny, spokojny spacer. Podejście nie nastręcza trudności, a na szczycie umieszczono ławeczki, dzięki czemu można odpocząć i nabrać sił, aby rozpocząć dalszą wędrówkę.

Jeszcze w XIX w. wierzchołek nazywany był „Kluczki”, a przez lunetę widać było nawet Kraków. Według tradycji na szczycie wieszano zbójców (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004). Dzisiaj z Turbacza nie zobaczymy już Krakowa. Widoki przesłaniają drzewa, choć i tak jest ich mniej niż jeszcze kilka lat temu. Wierzchołek wyznaczają: kamienny obelisk oraz metalowy krzyż.

Dopiero co odpoczywaliśmy. Czas nas goni, więc pospiesznie schodzimy tą samą drogą, aby przy schronisku odnaleźć żółty szlak, który zaprowadzi nas prosto do Rzek, czyli miejsca, w którym rozpoczęliśmy dzisiejszą wędrówkę.

Ołtarz na Czole Turbacza, 19 X 2014

Ołtarz na Czole Turbacza, 19 X 2014

Zaczynamy przyjemne zejście w jesiennych kolorach. Leśny szlak po około 10 minutach sprowadza nas na Halę Turbacz. Zatrzymujemy się przy widocznym z oddali krzyżu. W 2003 r. ustawiono tu ołtarz polowy z pamiątkową tablicą. 17 września 1953 r., w drzwiach szałasu, który tu kiedyś stał, ksiądz Karol Wojtyła odprawił mszę św. dla przyjaciół – turystów oraz gorczańskich pasterzy. Co ciekawe, uczynił to twarzą do wiernych, choć działo się to na 10 lat przed Soborem Watykańskim II, który usankcjonował taki sposób odprawiania liturgii (Cieszkowski M. i inni, Gorce – przewodnik, OW Rewasz, Pruszków, 2004).

Przez nami pięknie prezentuje się sylwetka Czoła Turbacza. Idzie nam się tak dobrze, że zapędzamy się za daleko i wychodzimy na jego wierzchołek. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zawrócić i odnaleźć odejście żółtego szlaku. Nie zajmuje nam to dużo czasu. Okazało się, że rozwidlenie szlaków jest oznaczone… widocznymi jak byk tabliczkami… .  O czym myśleliśmy, przechodząc obok nich, pozostanie chyba naszą tajemnicą :).

Opuszczamy Halę Turbacz. Początkowy odcinek zejścia przez piękną, karpacką buczynę, nie jest zbyt stromy. Podziwiamy złotą i piękną jesień. Im bliżej przełęczy Borek, tym poziomice stają się bardziej zagęszczone. Ten fragment szlaku to idealne miejsce do wyciszenia się i relaksu. W końcu – jest! Doszliśmy do kolejnego punktu pośredniego na naszej dzisiejszej trasie.

Przełęcz Borek to interesujące miejsce. Panują tu specyficzne warunki klimatyczne. Zawsze jest tu wilgotno i chłodno, a na wiosnę śnieg trzyma się najdłużej w całym paśmie Gorców. Właśnie z tego powodu na tak niskiej wysokości (1009 m n.p.m.) spotykamy piętro… regla górnego. Ot, ciekawostka geograficzna.

Na szlaku z Przełęczy Borek na Kudłoń, 19 X 2014

Na szlaku z przełęczy Borek na Kudłoń, 19 X 2014

Nie schodzimy poniżej 1000 m n.p.m. Stopniowo zaczynamy wspinać się grzbietem na masyw Kudłonia. Początkowo lasem, potem przez niewielką, ale klimatyczną polankę Przysłopek. Mimo że cały czas nabieramy wysokości, to nie czujemy dużego zmęczenia. Okoliczności natury nie pozwalają nam na to. Promienie słoneczne padają pod coraz mniejszym kątem, co potęguje estetyczne doznania. Za polaną podchodzimy przez las, aby po kilkudziesięciu minutach dojść na polanę Pustak.

Widok na Tatry z Polany Pustak spod Kudłonia, 19 X 2014

Widok na Tatry z Polany Pustak spod Kudłonia, 19 X 2014

To miejsce jest wspaniałe! Dlaczego? Takiego widoku na Tatry się nie zapomina. Oczywiście w sytuacji, gdy przejrzystość powietrza jest odpowiednia. Spędzamy tutaj kilkanaście minut, mimo że słońce chyli się ku zachodowi. Na szczęście mamy latarki – ciemność nas nie zaskoczy! 🙂 Chodźmy dalej!

Żółty szlak pozostawia po lewej stronie wierzchołek Kudłonia i wyprowadza na polanę Gorca Troszackiego. To już ostatnie miejsce, z którego możemy podziwiać Tatry. Od tej pory zaczynamy zejście na południe, miejscami dość strome i śliskie (fragment szlaku został wyłożony sztucznymi schodami), przed czym ostrzegają znaki ustawione przez pracowników Gorczańskiego Parku Narodowego.

Ostrzeżenia na szlaku... 19 X 2014

Ostrzeżenia na szlaku… 19 X 2014

W prześwicie lasu zauważamy kolejną, niewielką, ale i uroczą polanę. To Adamówka. Robi się coraz ciemniej. Idziemy dalej! Jeszcze tylko krótkie, choć strome zejście przez las i przed nami odsłania się jedna z najpiękniejszych (jeśli nie najpiękniejszych) gorczańskich polan – Polana Podskały.

Polana Podskały, 14 VII 2007

Polana Podskały, 14 VII 2007

Wiosną pełno tu krokusów. Ale nie tylko dla nich warto tutaj przyjść. Na polanie zachowały się szałasy pasterskie; niestety nie pierwszej świeżości. Widoki, jakie możemy stąd podziwiać, są nie do podrobienia. Bardzo ładnie prezentuje się Mogielica – najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego – oraz Jasień. To miejsce ma w sobie magię. Dla turystów, którzy nie lubią siedzieć na trawce, Gorczański Park Narodowy postawił ławkę (w północnej części polany), skąd można podziwiać Gorce, a w szczególności dostojny masyw Kudłonia.

Odpoczywamy tu kilka minut, podziwiając przepiękny zachód słońca. Kolory, jakie przybiera niebo, są nie do opisania. Nadeszła w końcu ta chwila: czas wyciągnąć latarki!

Szlak z Jaworzynki do Rzek, w tle Mogielica, 14 VII 2014

Szlak z Jaworzynki do Rzek, w tle Mogielica, 14 VII 2014

Las po zmroku prezentuje się tajemniczo i groźnie. Nie można jednak powiedzieć, aby taki spacer był pozbawiony uroku. O nie! Idzie nam się przyjemnie. W końcu co dwie latarki, to nie jedna. 🙂

Wychodzimy na polanę, zaczynającą się na wierzchołku Jaworzynki. Co ja mogę powiedzieć…? Możecie odnieść wrażenie, że zbytnio koloryzuję, opisując miejsca z dzisiejszej trasy, ale naprawdę – to kolejny punkt dzisiejszej wędrówki, który polecam z czystym sumieniem na odpoczynek. Tym bardziej, że nie trzeba wybierać się na całodniową wycieczkę w Gorce, aby tu dotrzeć. Wystarczy nieco ponad godzina drogi z Rzek, aby przed nami ukazał się przepiękny widok na Beskid Wyspowy z największymi szczytami pasma.

Światła Lubomierza, które podziwiamy z polany, a także ostatnie „żywe” kolory nieba sprawiają, że szczególnie zachód słońca warto stąd podziwiać. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy także z innego powodu. Z Jaworzynki widać bowiem… światła Krakowa!!! Nie zdarza się to zbyt często. Tym bardziej mamy powody do zadowolenia. Wspaniale!

Zaczynamy zejście. Mijamy szałas i ponownie wchodzimy w las. Przed nami najmniej przyjemny fragment szlaku. Strome zejście sprawia, że zaczynam czuć kolana. Musimy na chwilę przystanąć. Nie ma rady. Gdy dochodzimy do asfaltowej drogi, już wiem, że jesteśmy prawie na miejscu. Po kilku minutach osiągamy drogę wojewódzką z Mszany Dolnej do Zabrzeży, a po kolejnych kilkunastu – parking na polanie Trusiówka. Jesteśmy ostatnimi turystami, którzy stąd wyjeżdżają.

Rozgwiażdżone niebo wygląda oszałamiająco! Mleczna Droga w pełnej krasie prezentuje się niesamowicie. Chciałoby się tu zostać… . Odpalamy silnik. Czas wracać. Wrócimy tu, bo warto!

Reklamy
Categories: Górskie szlaki, Gorce | Tagi: , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: